Kolagen. Między biologią, a marketingiem, czyli dlaczego suplement to nie zawsze dobre rozwiązanie.

Jak wiesz, kolagen od kilku lat zajmuje dość wysokie miejsce w narracji zdrowotnej. Przedstawiany jest jako magiczna świetna silna i bardzo pomocna…


Jak wiesz, kolagen od kilku lat zajmuje dość wysokie miejsce w narracji zdrowotnej.

Przedstawiany jest jako magiczna świetna silna i bardzo pomocna substancja, która ma poprawiać stan kości, stan stawów, skóry, włosów, a nawet spowalniać procesy starzenia.

Jednocześnie nad czym bardzo ubolewam rzadko towarzyszy temu rzetelne wyjaśnienie, czym tak naprawdę kolagen jest z punktu widzenia biologii i w jaki sposób organizm faktycznie potrafi z niego korzystać.

A jeżeli o tym wiemy bardzo mało, trudno mówić o sensownej suplementacji prawda ?

Zatem zacznijmy od początku.

Czym jest kolagen w ujęciu biochemicznym?

Kolagen nie jest aminokwasem. Kolagen jest białkiem strukturalnym, które zbudowane jest z trzech aminokwasów: glicyny, proliny i hydroksyproliny. Stanowi podstawowy składnik macierzy pozakomórkowej i odpowiada za wytrzymałość mechaniczną tkanek.

Kolagen nie funkcjonuje samodzielnie, a jego obecność i jakość zawsze zależą od całego środowiska metabolicznego organizmu. Jest białkiem endogennym, co oznacza, że organizm potrafi syntetyzować go samodzielnie, o ile dysponuje odpowiednimi substratami oraz właściwymi warunkami fizjologicznymi.

Co dzieje się z kolagenem po spożyciu?

To jest bardzo ważna kwestia, o której praktycznie się nie mówi, kiedy intensywnie namawia się do kupna kolagenu, przekonując, że „na pewno zadziała” i wywoła ogromne zmiany w organizmie.

Kolagen dostarczony z dietą lub w formie suplementu nigdy nie wchłania się w postaci czystego kolagenu. W przewodzie pokarmowym, jak każde inne białko, ulega trawieniu do wolnych aminokwasów oraz krótkich peptydów. Dopiero te cząsteczki zostają wchłonięte do krwiobiegu i trafiają do wspólnej puli aminokwasowej organizmu.

Na tym etapie kolagen przestaje być kolagenem. Staje się po prostu źródłem aminokwasów, które organizm może wykorzystać zgodnie ze swoimi aktualnymi potrzebami.

Czy to oznacza, że kolagen nie trafi tam, gdzie rzeczywiście go brakuje?

Oczywiście, że tak.

Dlaczego tak się dzieje?

Ponieważ organizm nie posiada mechanizmu, który kierowałby aminokwasy do konkretnej tkanki na podstawie jej lokalnego niedoboru. Nie istnieje biologiczny „adres” masz trafić do skóry, masz trafić do stawów, masz trafić do kości, bo tam jest deficyt.

Dystrybucja aminokwasów odbywa się według hierarchii potrzeb organizmu. W pierwszej kolejności chodzi o utrzymanie funkcji życiowych, następnie o regenerację tkanek o wysokim obrocie metabolicznym, a dopiero na końcu o struktury, które nie są krytyczne dla przeżycia.

Zatem reasumując, jeżeli organizm znajduje się w stanie przewlekłego stanu zapalnego, w dużych niedoborach mineralnych, w zaburzeniach hormonalnych, w insulinooporności albo przy niedostatecznej podaży energii, aminokwasy pochodzące z kolagenu zostaną zużyte zupełnie gdzie indziej, niezależnie od tego, że ktoś „chciał je wysłać” na przykład do kości.

Do syntezy kolagenu potrzebne są glicyna i prolina, które są aminokwasami endogennymi, czyli takimi, które organizm potrafi wytworzyć samodzielnie. Nie są to aminokwasy egzogenne, których brak w diecie automatycznie prowadzi do niedoboru.

Oznacza to, że problem niedoboru kolagenu rzadko wynika z braku aminokwasów jako takich. Najczęściej jest konsekwencją zaburzonej syntezy, nieprawidłowych warunków metabolicznych lub niedoboru czynników enzymatycznych.

Synteza kolagenu jest procesem enzymatycznym i wymaga obecności witaminy C, cynku, miedzi, żelaza, odpowiedniego pH oraz sprawnie działających mitochondriów. Dodatkowo regulowana jest przez hormony płciowe, hormon wzrostu, insulinę oraz kortyzol.

Jak łatwo się domyślić, jeżeli organizm znajduje się w stanie przewlekłego stresu, insulinooporności lub zaburzeń hormonalnych, nie inwestuje energii w budowę struktur, nawet jeśli dostarczane są odpowiednie substraty. W takiej sytuacji suplementacja kolagenu nie rozwiązuje problemu, ponieważ nie zmienia warunków, w których mógłby on zostać w pełni wykorzystany.

Kiedy więc suplementacja kolagenu ma biologiczne uzasadnienie?

W określonych sytuacjach: przy niedoborowej podaży białka, w okresie rekonwalescencji, przy zwiększonym zapotrzebowaniu na aminokwasy, a także u osób starszych z obniżoną syntezą endogenną.

Istnieje jednak warunek. Muszą zostać uzupełnione minerały, zapewniona odpowiednia podaż witaminy C, gospodarka hormonalna powinna być względnie stabilna, a dieta musi dostarczać wystarczającej ilości energii. W przeciwnym razie kolagen pozostaje jedynie źródłem aminokwasów, całkowicie pozbawionym kierunku działania. Oznacza to, że można go przyjmować latami bez realnych efektów.

Pozostaje więc pytanie jaki kolagen wybrać i jak go stosować?

Z punktu widzenia fizjologii nie ma znaczenia, czy kolagen pochodzi z ryb, wołowiny czy drobiu, ponieważ i tak zostanie strawiony do tych samych cząsteczek. Znaczenie ma natomiast jakość surowca, jego czystość oraz prosty skład.

Drugą kluczową kwestią jest przyjmowanie kolagenu w połączeniu z witaminą C. Najlepiej w ramach posiłku lub niedługo przed nim, jako element diety, a nie substytut leczenia. Nie istnieje również optymalna pora dnia o znaczeniu klinicznym. Znacznie ważniejsze jest środowisko metaboliczne, w jakim suplementacja się odbywa.

Wiele osób sięga po kolagen z powodu obaw przed osteoporozą. Trzeba jednak jasno powiedzieć: osteoporoza nie jest chorobą wynikającą z niedoboru kolagenu. Jest chorobą zaburzonej przebudowy tkanki kostnej, w której kluczową rolę odgrywają gospodarka mineralna, hormony, aktywność fizyczna oraz stan zapalny organizmu.

Kolagen nie zatrzymuje resorpcji kości i nie zwiększa ich gęstości mineralnej. Może poprawić komfort tkanek miękkich, ale nigdy nie stanowi leczenia osteoporozy.

W kontekście kolagenu bardzo często pomija się jeszcze jeden kluczowy element, którym jest ruch i obciążenie mechaniczne.

Kość nie jest strukturą pasywną. Jest tkanką, która reaguje na bodźce, a jednym z najsilniejszych bodźców regulujących jej przebudowę jest obciążenie generowane przez mięśnie.

Tkanka kostna nie reaguje na obecność substratu, lecz na sygnał mechaniczny.

Dopiero napięcie mięśniowe, przenoszone na kość podczas ruchu, wysyła do organizmu informację, że istnieje potrzeba wzmocnienia struktury. W odpowiedzi aktywowane są osteoblasty, a proces odkładania składników budulcowych w kości nabiera sensu biologicznego.

W sytuacji braku ruchu organizm nie otrzymuje sygnału, że inwestowanie energii w tkankę kostną jest potrzebne.

Nawet przy odpowiedniej podaży białka, minerałów i suplementów, przebudowa kości pozostaje ograniczona, ponieważ nie istnieje bodziec, który by ją inicjował.

Mięśnie pełnią w tym układzie rolę pośrednika.

To one generują napięcie, które warunkuje adaptację kości.

Bez ich aktywności kolagen, niezależnie od źródła, nie staje się elementem strukturalnym tkanki kostnej, lecz pozostaje jedynie częścią puli aminokwasowej wykorzystywanej tam, gdzie organizm uzna to za pilniejsze.

Z tego powodu suplementacja kolagenu bez równoległej aktywności fizycznej nie prowadzi do poprawy jakości kości.

Nie dlatego, że kolagen nie działa, lecz dlatego, że organizm nie otrzymuje sygnału, iż powinien go wykorzystać w tym konkretnym celu.

Ruch nie musi oznaczać intensywnego treningu.

Istotne jest regularne obciążenie mechaniczne, które angażuje mięśnie i stawy oraz inicjuje procesy adaptacyjne. Bez tego nawet najlepiej zaplanowana suplementacja pozostaje działaniem oderwanym od fizjologii.

Popularność kolagenu w ostatnich latach wzrosła głównie z potrzeby prostych rozwiązań dla problemów, które są biologicznie bardzo złożone.

Biologia jednak nie działa liniowo. Podobnie jak w przypadku wielu innych suplementów, kolagen stał się odpowiedzią marketingową na pytania wymagające znacznie głębszej analizy metabolicznej.

Na koniec najważniejsze, kolagen nie jest ani cudownym lekiem, ani bezwartościowym dodatkiem. Jego sens nie zależy od formy suplementu, lecz od tego, czy organizm ma warunki, by go wykorzystać.

Bez zrozumienia tych mechanizmów suplementacja pozostaje działaniem intuicyjnym, a nie biologicznie uzasadnionym.

A organizm, jak zawsze, działa według własnych zasad nie według obietnic na opakowaniu.

Temat jak zawsze niewyczerpany więc ciąg dalszy nastąpi i jak zawsze po wsparcie zapraszam tutaj !

https://dietychorobowe.pl/produkt/dietaprzeciwzapalna/

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *