Reumatoidalne zapalenie stawów. Diagnoza, która w głowie wielu osób brzmi prawie jak wyrok.
A jak jeszcze siedząc w gabinecie usłyszysz o Pani kochana taka pani uroda, a to droga pani rodzinne, no widzi pani jak…
A jak jeszcze siedząc w gabinecie usłyszysz o Pani kochana taka pani uroda, a to droga pani rodzinne, no widzi pani jak to się pani stawu zużyły, to przyjmujesz to i myślisz no skro lekarz tak powiedział znaczy się ma rację.
No to usiądź wygodnie, bo teraz będzie mało wygodnie i nieco podważymy te wiarygodności lekarskie, powymądrzam się i może nawet wsadzę w kij w mrowisko, znowu ktoś na pisze pani jest niedouczona, pani się nie zna, pani proszę Pani jest kolejna nawiedzoną szamanką…
No tak, bo ludzie jednak potrafią się dzielić i atakować, nie każdy musi być w moim obozie.
Artykuł jednak jest dla zwolenników i przeciwników, komu pasuje ten ze mną zostaję komu nie leży kulturalnie zamyka drzwi za sobą.
Reumatoidalne zapalenie stawów nie spada z nieba jak kasza manna.
To nie jest choroba, która wybucha nagle, bo przewiało w kolana ani dlatego że zjadłaś pomidora.
RZS jest wieloletnim procesem jaki toczył się i nadal toczy w Twoim ciele.
Zacznę od tego, czego nikt nie chce słyszeć a w podręcznikach będzie piękne napisane takie zdanie:
choroba autoimmunologiczna o nie do końca poznanej etiologii.
W praktyce wiemy już aż za dużo, żeby chować się za tym zdaniem.
Przynajmniej ja to wiem bo trochę się oczytałam już i nie wskoczyłam krowie spod ogona jak mawiają babcie na Podlasiu.
Ruszajmy do genetyki. Twoje geny HLA-DRB1 (słynny „shared epitope”) i ponad 100 innych wariantów genetycznych zwiększa podatność na RZS.
Szacuje się, że komponent genetyczny tłumaczy ok. 50–60% podatności, z czego HLA odpowiada za część tego ryzyka.
Ale bez przesady przecież same geny z siebie nigdy nie odpalą choroby. Gen jest tylko jakimś potencjałem. Żeby coś ruszyło potrzebny jest bodziec.
Twoje płuca, dziąsła jelita.
O Pani Beato niech pani nam tu nie mówi, że od tego…
Nowoczesne modele patogenezy RZS mówią jasno początek często jest śluzówkowy w płucach, jamie ustnej, jelitach.
Co to oznacza po ludzku?
A weźmy sobie na ten przykład Twoje Palenie papierochów klasyczny przykład. Dym tytoniowy uszkadza nabłonek w drogach oddechowych, nasila proces cytrulinacji białek. U osoby z odpowiednim HLA układ odpornościowy zaczyna widzieć te zmienione białka jako obce. Powstają przeciwciała anty-CCP/ACPA, lata przed pierwszym bólem stawów.
Przewlekłe zapalenia przyzębia, najbardziej ciekawa sprawa, przyjazne miejscówka jak nic, bakterie takie jak Porphyromonas gingivalis również majstrują przy białkach gospodarza (cytrulinacja, modyfikacje), co napędza autoimmunizację.
Jelita i mikrobiota, Twoja osobista dysbioza (zaburzenia składu mikrobioty), rozszczelniona bariera jelitowa, bakteryjne metabolity podkręcające stan zapalny to wszystko dokłada się do przeprogramowania układu odpornościowego.
W badaniach od razu piszę nie moich bo ja naukowcem nie jestem czytam jedynie pozycje, a więc w tych badaniach zarówno na ludziach, jak i modelach zwierzęcych widać, że określone zaburzenia mikrobioty mogą poprzedzać rozwój RZS i modyfikować jego przebieg.
Czyli reasumując elegancko, zanim bolały cię stawy, coś od dawna paliło się w twoich błonach śluzowych i to konkretnie ale Ty oczywiście o tym nie wiedziałaś bo i skąd.
A teraz będą tą mendą jędzowatą i napiszę OTYŁOŚĆ najlepszy wszechczasów cichy dopalacz autoagresji.
Kolejny temat, którego nikt nie lubi tkanka tłuszczowa to nie magazyn, to narząd endokrynny czas to pojąć.
No i czytaj co ci robi ta Twoja otyłość, po pierwsze rośnie poziom prozapalnych cytokin, trzustka, wątroba, układ sercowo-naczyniowy i układ odpornościowy pracują w trybie ciągły stan zapalny,
zwiększa zarówno ryzyko rozwoju RZS, jak i nasilenie jego przebiegu.
Czyli twoje osobiste parę kilo więcej to nie tylko kwestia estetyki.
To bardzo konkretny, prozapalny sygnał dla układu odpornościowego, który i tak ma tendencję do przesady.
No dobrze tyle już napisane a pomocy żadnej nic z tego nie wynika.
No jak nie ? Oczywiście zająć się tym trzeba jak już diagnoza postawiona bo profilaktyki nie było. Zacznę od dietoterapii.
I będę uczciwa teraz ważne zdanie, które trzeba przeczytać trzy razy.
Dieta sama w sobie czytaj nie leczy RZS.
Ale dieta może bardzo wyraźnie modulować stan zapalny, przebieg choroby i jakość życia.
Ignorowanie roli żywienia w chorobie systemowej, zapalnej, autoimmunologicznej jest mówiąc wprost intelektualnym lenistwem.
Dlatego od razu rzucam ci tu wsparcie skorzystaj.
Czego NIE powiem ci na pewno.
Nie powiem, że wyleczysz RZS dietą bezglutenową, że wystarczy odstawić nabiał i będzie po sprawie, że jak przejdziesz na surowe, to układ odpornościowy się zresetuje. Ten temat postaram się rozwinąć w kolejnym wpisie bo tutaj miejsca mało niestety. Wtedy poruszę silniej bez gluten bez laktozy kolagen i stres gdyż dla mnie moim okiem w soczewce dietetyka jest to niebywale ważne a ludzie tego i trzymają się kurczowo jak wykładni albo mantry na zasadzie skoro wszystkim pomogło to i mnie też. Taka klasyka ludzi w niewiedzy.
Ale wracajmy do samej diety, co ja wiem a czego Ty jeszcze nie wiesz a co wynika z badań o konkretnych wzorcach żywieniowych.
Nowsze prace pokazują też, że wyższa zgodność z dietą śródziemnomorską może wiązać się z niższym ryzykiem rozwoju RZS w populacjach ogólnych.
Dorzucić koniecznym tutaj bo aż się prosi Kwasy omega-3 (EPA, DHA) w metaanalizach badań klinicznych suplementacja omega-3 u pacjentów z RZS obniża markery zapalne zmniejsza aktywność choroby, czasem pozwala na redukcję dawek NLPZ.
Muszę tu chociaż dwa słowa dodać o tym omega3 jako kluczowej suplementacji. Bo ten temat jest dla mnie arcyważny. Mnóstwo osób mnie pyta a o to w gabinecie to jaki i czy faktycznie to zadziała.
OMEGA-3 nie każdy, nie jedna kapsułka nie jeden miesiąc.
Kwasy omega-3 to nie jest MODA NA SUKCES! Jest to bardzo poważne realne narzędzie modulacji stanu zapalnego.
Meta-analizy i nowsze badania kliniczne u pacjentów z RZS pokazują, że suplementacja omega-3 obniża stosunek omega-6 do omega-3 co może zmniejszać ból, liczbę bolesnych i obrzękniętych stawów, obniża markery zapalne (CRP, OB) i w części badań aktywność choroby (DAS28), czasem podkreślam CZASEM pozwala zmniejszyć dawki NLPZ.
I teraz najważniejsze pytanie, które pada rzadko a jest kluczowe EPA czy DHA?
EPA oczywiście ten, gdyż mocniej przeciwzapalny, wchodzi w ścieżki eikozanoidów, resolwin, bezpośrednio moduluje stan zapalny.
DHA jest też istotny ale ważniejszy dla mózgu, siatkówki, układu nerwowego; też ma działanie przeciwzapalne, ale w RZS najbardziej zależy nam na wystarczającej podaży EPA.
Większość badań w RZS używa mieszanek EPA + DHA w dawkach rzędu 2–3 g/dobę łącznie (a nie 250 mg „dla zdrowego serduszka”). To są dawki terapeutyczne, a nie „udziwnione placebo”.
Czyli jedna kapsułka raz dziennie „bo tak jest na opakowaniu” to nie terapia, to jest uspokajanie sumienia.
Czyli jak sam widzisz to nie cud tylko konsekwentne, mierzalne działanie przeciwzapalne.
Dieta i suplementacja celowana które ja stosuję w moich terapiach indywidualnych staje się częścią układanki.
Jeśli masz RZS, to oczywiście podkreślam leki modyfikujące przebieg choroby (DMARDs, w tym biologiczne) są FUNDAMENTEM.
Na drugim miejscu bezwzględnie dieta, masa ciała, mikrobiota, sen, ruch, stres to nie „dodatki”, tylko środowisko, w którym te leki mają działać absolutnie konieczne.
Możesz mieć najlepszego reumatologa, najdroższy lek biologiczny,
ale jeśli palisz, masz przewlekłe zapalenie przyzębia, ważysz powyżej masy optymalnej, jesz jak klasyczny pacjent cokolwiek gdziekolwiek jakkolwiek, to grasz przeciwko własnemu leczeniu.
Pamiętaj to ważne.
A tutaj pierwsza pomoc dla ciebie
https://dietychorobowe.pl/produkt/dietaautoimmunologiczna/
Polecane produkty
-
Dieta autoimmunologiczna
79,00 zł -
Dieta przeciwzapalna
79,00 zł -
Dieta wspierająca tarczyce
79,00 zł


