Kawa odchudza. Prawda czy fałsz?
Kawa prawie jak religia dla jednych wystarczy dosłownie jedna kawa by poczuć się fatalnie w tym szybko podnieść ciśnienie bo wypłucze magnez, albo zniszczy żołądek no i kofeina to jest samo…
Kawa prawie jak religia dla jednych wystarczy dosłownie jedna kawa by poczuć się fatalnie w tym szybko podnieść ciśnienie bo wypłucze magnez, albo zniszczy żołądek no i kofeina to jest samo zło, a inni z taką samą pewnością mówią, że kawa jest świętym Gralem zdrowia, że może nawet przedłużyć życie, że spala tłuszcz, no i poprawić może nastrój i w zasadzie można by ją kupić na receptę. To oczywiście żart.
Dlatego zdecydowałam się o niej dzisiaj opowiedzieć szerzej i w miarę rozsądnie, bo kawa nie jest żadnym zwykłym napojem, tylko jest bodźcem biochemicznym, a to oznacza, że ta sama filiżanka kawy potrafi u jednej osoby stworzyć bardzo przyjemny poranek i to poczucie, że wreszcie wracsz do życia, a u drugiej osoby wywołać kołatanie serca, zgagę, napięcie w brzuchu, roztrzęsienie, a na koniec jeszcze potrafi rozwalić sen tak, że następnego dnia znowu trzeba kawy, żeby przeżyć i nagle robi się z tego pętla, w której człowiek nie wie, czy pije kawę dlatego, że ją lubi, czy dlatego, że już musi.
Najbardziej znanym składnikiem kawy jest
Kofeina (1,3,7-trimetyloksantyna) alkaloid o działaniu psychoaktywnym który robi największą robotę. Polifenole, głównie kwas chlorogenowy i jego pochodne wpływ na stres oksydacyjny, metabolizm glukozy i śródbłonek. Diterpeny (cafestol i kahweol) związki lipidowe mogące wpływać na profil lipidowy, zależnie od metody parzenia. Do tego dochodzą kwasy organiczne, melanoidyny (produkty reakcji Maillarda) i mikroelementy, ale w dawkach, które zwykle nie mają znaczenia terapeutycznego.
Główny mechanizm kofeiny to antagonizm receptorów adenozynowych A1 i A2A w ośrodkowym układzie nerwowym. Adenozyna narasta w ciągu dnia jako sygnał presji snu i hamuje aktywność neuronów. Kofeina blokuje jej receptory, zmniejszając hamowanie neuronalne, co zwiększa czujność, skraca czas reakcji i zmniejsza subiektywne poczucie zmęczenia.
Mechanizmy drugorzędne (w dawkach typowych dla kawy) obejmują wpływ na uwalnianie katecholamin oraz modulację osi autonomicznej, ale są bardziej zmienne osobniczo.
Zacznijmy od początku czyli od tego, że jednak kofeina blokuje receptory adenozyny, a adenozyna jest takim wewnętrznym sygnałem zmęczenia, który w ciągu dnia narasta i mówi do twojego mózgu hej zwolnij, jesteś przeciążona, czas odpocząć, przydałby się sen, bo jedziesz na rezerwie.
Natomiast kofeina wchodzi i ten sygnał wycisza, i tutaj zrobisz duże AHA bo właśnie kapujesz, że kawa wcale nie dodaje energii jak bateria, tylko sprawia, że Twój mózg przestaje odczuwać, że tej energii brakuje.
I dlatego po tej magicznej filiżance kawy, możesz czuć się rewelacyjnie, nawet jeśli organizm jest niewyspany, zmęczony, czasem wręcz wyczerpany, bo kawa potrafi być genialnym narzędziem, ale potrafi też być perfekcyjną PROTEZĄ dla stylu życia, który prowadzisz na tak zwanym długu.
Kofeina potrafi zwiększyć termogenezę, a u części osób też trochę zmniejsza apetyt, więc łatwiej utrzymać deficyt. Tylko że to jest efekt subtelny i adaptacyjny, czyli organizm się przyzwyczaja, a korzyść nie rośnie w nieskończoność. Tyle prawdy na temat cudotwórczego odchudzania.
I kolejne pytanie z cyklu kiedy piję kawę i czuję się świetnie a moja kumpela po jednej filiżance nagle czuje ogromny niepokój w ciele, ma drżenie rąk, serce bije jak szalone i ma wrażenie, że coś jest nie tak. Dlaczego ?
To wszystko zależy od biologii i osobistej wrażliwości, są osoby które metabolizują kofeinę szybko, a są takie, u których kofeina działa długo, są osoby, które mają większą wrażliwość receptorową i czują mocniej każdy bodziec, a są osoby bardziej odporne na kofeinową stymulację.
Za tempo rozkładu kofeiny odpowiada enzym CYP1A2.
Jedni więc są szybkimi metabolizerami czyli kofeina przechodzi przez nich szybciej, efekt jest krótszy i łagodniejszy. Inni są wolnymi metabolizerami kofeina siedzi długo, więc pojawia się niepokój, kołatanie, rozjazd snu, pobudzenie.
Po drugie każdy ma wgraną wrażliwość receptorów adenozynowych ADORA2A.
Czyli są osoby, które nawet przy małej dawce czują, że układ nerwowy jest za głośny.
Teraz najważniejsze to, co ty nazywasz roztrzęsieniem, to często nie jest reakcja na kawę.
Raczej jest to reakcja na kawę plus stres plus niedosypianie plus pusta lodówka.Kawa działa jak wzmacniacz. Jak organizm jest w trybie alarmowym, to kofeina podkręci ten alarm.
No i dochodzi jeszcze jedna rzecz, o której zawsze mówię, bo to jest klasyk, kawa nie działa w próżni.
Jeżeli pijesz kawę na pusty żołądek, po nieprzespanej nocy, w ciężkim stresie, w biegu, to robisz sobie wzmocnienie układu współczulnego, czyli tego układu, który jest odpowiedzialny za mobilizację, napięcie, przyspieszenie, a więc nic dziwnego, że jednego dnia ta kawa cię pięknie poniesie, a drugiego dnia będziesz czuła się roztrzęsiona, bo organizm już był w trybie alarmowym, a kofeina tylko ten alarm podbije.
I teraz przechodzimy do tego, co powiedziałaś, czyli do poranka, bo większość ludzi sięga po kawę rano dokładnie w tym celu, żeby się postawić na nogi.
I tu ja zawsze mówię tak, kawa sama w sobie rano nie jest problemem, problemem jest to, że Ty z tej kawy robisz sobie pierwszy posiłek i pierwszy ratunek dla organizmu, który jeszcze nawet nie dostał wody, nie dostał energii,a już dostaje bodziec, który wycisza sygnał zmęczenia.
Więc jeśli chcesz pić kawę rano i robić to mądrze, to najważniejszą rzeczą jest nie to, czy pijesz ją o 7:00 czy o 8:00, tylko czy pijesz ją na czczo, czy po jedzeniu, i czy traktujesz ją jako rytuał, czy jako reanimację.
W praktyce, jeśli masz tendencję do roztrzęsienia, lęku, kołatania, jeśli masz refluks albo jeśli widzisz, że kawa rozjeżdża ci dzień, to najlepszym rozwiązaniem jest jednak raczej wypicie letniej wody, zjedzenie choćby małego śniadania i dopiero wtedy kawa, bo w tym układzie kofeina nie wchodzi w pusty żołądek i nie nakłada się tak mocno na stresową biochemię poranka.
Natomiast jeśli jesteś osobą, która dobrze toleruje kawę, śpisz sensownie i nie masz objawów z przewodu pokarmowego, to poranna kawa może być neutralna, a czasem nawet korzystna, tylko ona musi być częścią normalnego życia, a nie jego podporą.
Dobra to teraz zapytasz mnie zapewne o kawę po południu. Pamiętaj kofeina ma określony czas działania, i nawet jeśli ty nie czujesz pobudzenia, to ona nadal może wpływać na głębokość snu i jego jakość, więc człowiek mówi ja zasypiam normalnie nie mam kłopotu, jednocześnie stwierdzając, że masz płytki sen, kilka pobudek nocnych.
I tu jest bardzo prosta zasada, która naprawdę ratuje ludziom życie, jeżeli twoja kawa po południu wpływa na sen, to znaczy, że sen jest ważniejszy niż ta kawa, bo bez snu nie ma regulacji apetytu, nie ma równowagi hormonalnej, nie ma regeneracji jelit, nie ma stabilnego układu nerwowego.
Więc jeśli chcesz to zrobić mądrze, to kawa w pierwszej części dnia jest znacznie bezpieczniejsza, a po południu, jeżeli już, to mała dawka i u osób, które naprawdę dobrze tolerują kofeinę, bo są takie osoby, które wypiją kawę i śpią, ale to nie jest reguła, to jest wyjątek.
No i teraz przejdę do kolejnego pytania które pada w moim gabinecie czy kawa podnosi ciśnienie i wypłukuje magnez.
Jeśli chodzi o ciśnienie, kawa może przejściowo podnosić ciśnienie u osób wrażliwych, szczególnie u tych, które piją ją rzadko lub piją dużą dawkę naraz, natomiast u osób pijących kawę regularnie organizm często się adaptuje i ten efekt bywa mniejszy.
Największy błąd polega na tym, że większość przypisują kawie to, co jest konsekwencją stresu, niewyspania i przeciążenia, bo jeśli ty pijesz kawę zamiast snu, zamiast jedzenia, zamiast przerwy i zamiast regeneracji, to oczywiście, że układ krążenia będzie reagował, ale to nie jest wina kawy, tylko wina tego, że kawa stała się protezą.
Jeśli chodzi o żołądek i refluks, kawa może nasilać objawy u osób wrażliwych, szczególnie jeśli piją ją na czczo, szybko, w stresie i w dużej ilości, więc jeśli masz refluks, to pierwsza rzecz to nie jest zakaz, tylko zmiana warunków, czyli kawa po posiłku, mniejsza porcja, bez cukru, bez deserowych dodatków i obserwacja reakcji.
Magnez to temat, który jest strasznie nadużywany, bo ludzie uwielbiają mieć jednego winnego, ale w praktyce niedobory magnezu wynikają najczęściej z diety ubogiej w produkty bogate w magnez, z przewlekłego stresu, z przeciążenia organizmu i z problemów z regeneracją, a nie z tego, że pijesz kawę.
Kawa nie jest strategią uzupełniania magnezu, bo ma go niewiele, ale kawa też zwykle nie jest głównym powodem, że tego magnezu brakuje.
No i teraz moment, który zawsze robi wrażenie, czyli LDL i metoda parzenia.
W kawie są związki, które nazywają się diterpeny i one mogą wpływać na podniesienie LDL, jeżeli pijesz dużo kawy niefiltrowanej, czyli takiej jak french press, kawa gotowana, kawa po turecku, metody bez papierowego filtra.
Natomiast kawa filtrowana papierem, czyli przelew, drip, V60, chemex, usuwa dużą część tych związków, więc jeśli masz wysoki LDL i pijesz dużo kawy, to jedno z pierwszych pytań brzmi: jak ty ją parzysz, bo czasem wystarczy zmienić metodę, żeby ograniczyć ten czynnik.
No i teraz jaką kawę kupować, jak pić, co z kapsułkami, co z rozpuszczalną, co z inką i co z tymi napojami kawopodobnymi?
Jeżeli chcesz jakości, to patrzysz na świeżość i datę palenia, a nie tylko na datę ważności, bo kawa jest produktem, który się starzeje.
Jeżeli masz wrażliwość na kofeinę, to wybierasz raczej arabikę, a nie kawy z dużą robustą, bo robusta często ma więcej kofeiny i bardziej kopie.
Kawa z ekspresu może być jak najbardziej okej, tylko trzeba pilnować dawki, bo łatwo jest wypić pięć kaw, kiedy ekspres stoi pod ręką i robi kawę w sekundę.
Kawa rozpuszczalna to jest kawa przetworzona, nie jest automatycznie zła, ale bardzo często staje się pretekstem do cukru, mleka, słodkich dodatków, bo sama w sobie bywa słabsza smakowo, więc ludzie ją „poprawiają”, a potem piją deser i mówią, że kawa im szkodzi.
Inka to napój zbożowy i dla osób z refluksem, bezsennością, wrażliwością na kofeinę czy w ciąży może być fajną alternatywą, bo daje rytuał bez pobudzenia.
A latte, macchiato, karmelowe, śmietankowe, bite i wszystkie te kawowe dzieła sztuki, to nie jest problem, dopóki ty wiesz, że to nie jest kawa jako taka, tylko deser z kofeiną.
Najczęściej to nie kawa rozwala metabolizm, tylko cukier w płynie, syropy i kalorie, które człowiek wypija nieświadomie, a potem mówi, że od kawy tyje.
Kawa jest świetnym narzędziem, jeśli pijesz ją świadomie.
Ale jeśli kawa jest protezą twojego stylu życia, to prędzej czy później organizm ci powie, że nie da się w nieskończoność jechać na wyciszonym sygnale zmęczenia.
Autor Beata Ślebzak-Cebula
Dietetyk kliniczny
Polecane produkty
-
Dieta na cholesterol
79,00 zł -
Dieta przeciwzapalna
79,00 zł -
Dieta autoimmunologiczna
79,00 zł


