Refluks. O tym, dlaczego leki z apteki na każdy objaw bywają pułapką.

Jeżeli masz refluks, to bardzo możliwe, że przez długi czas słyszałaś o nim w wersji uproszczonej, że to kwas, więc trzeba go…

Jeżeli masz refluks, to bardzo możliwe, że przez długi czas słyszałaś o nim w wersji uproszczonej, że to kwas, więc trzeba go wyciszyć, a potem najlepiej bez końca reagować na każdy sygnał płynący z klatki piersiowej kolejną tabletką, która ma natychmiast uspokoić sytuację.

Jeżeli jednak chcesz zrozumieć, dlaczego objawy nawracają pomimo Twoich wielkich starań, musisz przyjąć punkt wyjścia mniej wygodny, ale zdecydowanie bardziej prawdziwy. Refluks jest zjawiskiem wieloosiowym, w którym mechanika cofania treści, chemia środowiska żołądka oraz wrażliwość układu nerwowego splatają się w jeden kliniczny obraz.Nie da się go trwale naprawić jednym ruchem, jeżeli codziennie dokładasz do układu te same bodźce, które go rozregulowują.

Skąd się bierze refluks?

Jeżeli spojrzysz na refluks jak na problem nadmiaru kwasu, ryzykujesz, że przeoczysz samo sedno. Kluczowe jest to, że treść żołądka cofa się do przełyku wtedy, gdy bariera antyrefluksowa nie zachowuje się jak szczelny zawór.Ta bariera to dolny zwieracz przełyku wspierany przez przeponę oraz przez warunki ciśnieniowe panujące w jamie brzusznej.Kiedy nie działa stabilnie, staje się zaworem tylko czasami domkniętym.Jeżeli masz przepuklinę rozworu przełykowego, jeżeli masz otyłość brzuszną albo po prostu wzrost ciśnienia w jamie brzusznej, jeżeli jesz duże objętości posiłków, a potem kładziesz się albo nagle schylasz po posiłku, to nie jest kwestia charakteru ani samego pH.To warunki, w których cofanie treści staje się fizjologicznie łatwiejsze.

Jeżeli dodatkowo masz wrażenie, że Twoje objawy bywają nieproporcjonalnie silne w stosunku do tego, co powinnaś odczuwać, to prawdopodobnie dotykasz drugiej osi problemu, czyli nadreaktywności przełyku. Jest to sytuacja, w której bodziec mały albo umiarkowany jest interpretowany przez układ nerwowy jako duży i alarmujący. Wtedy pieczenie, ucisk, drażnienie czy ból stają się dominującym doświadczeniem, nawet gdy obraz endoskopowy bywa prawidłowy. Wyobraź sobie, że Twoje dolegliwości zaczęły się od czasu do czasu. To bardzo typowe, bo refluks rzadko wchodzi do życia w sposób spektakularny. Zazwyczaj są to drobne, powtarzalne okoliczności, takie jak nieregularne jedzenie, późne kolacje, szybkie posiłki, okres stresu, pogorszenie snu, wzrost masy ciała albo przewlekłe napięcie.

Jeżeli taki wzorzec trwa wystarczająco długo, żołądek i przełyk zaczynają funkcjonować w trybie przewidywalnym. Noc staje się wtedy szczególnie sprzyjająca, ponieważ pozycja leżąca i dłuższy czas ekspozycji przełyku na refluks utrwalają problem. Zaczynasz żyć tak, jakby organizm czekał na kolejną okazję, żeby przypomnieć o swoim schemacie dolegliwości. Jeżeli Twoje objawy mimo leczenia wracają, nie musi to oznaczać cięższej choroby. Może oznaczać, że leczysz głównie kwaśność, a Twoje główne paliwo refluksu leży w mechanice cofania albo w nadwrażliwości. Są to obszary, których samo tłumienie kwasu nie potrafi w pełni kontrolować. Jeżeli Twoje objawy są typowe, najczęściej najpierw zauważysz zgagę, czyli mocne pieczenie tuż za mostkiem, oraz cofanie treści. Dolegliwości nasilają się zwykle po posiłkach, przy schylaniu i w pozycji leżącej. Jeżeli tak właśnie jest u Ciebie, masz scenariusz najłatwiejszy do uporządkowania, bo klinicznie bywa on czytelny.

Jeżeli natomiast dominują u Ciebie objawy pozaprzełykowe, takie jak przewlekły kaszel, chrypka, chrząkanie, uczucie guli w gardle czy poranne drażnienie, powinnaś wiedzieć o czymś niewygodnym. Te objawy są mniej swoiste, więc łatwiej je pomylić z innymi przyczynami, a wtedy leczenie na próbę potrafi ciągnąć się długo bez jasnej odpowiedzi, czy rzeczywiście leczysz właściwy mechanizm.

W tym miejscu pojawia się pytanie, czy panikować?

Zamiast lęku lepsza jest rozsądna czujność. Jeżeli czujesz, że refluks wchodzi Ci do głowy i zaczynasz bać się samego objawu, pamiętaj, że panika nie jest neutralna. Nasila napięcie, pogarsza sen, zwiększa czujność na sygnały ciała i potrafi wzmacniać odczuwanie pieczenia.

Jeżeli jednak pojawiają się sygnały alarmowe, takie jak trudność w połykaniu, bolesne połykanie, niezamierzona utrata masy ciała, krwawienia z przewodu pokarmowego, uporczywe wymioty, niedokrwistość albo ból w klatce piersiowej wymagający różnicowania, wtedy nie ma mowy o uspokajaniu się. To trzeba natychmiast skonsultować, bo w grę wchodzi bezpieczeństwo, a nie komfort. Zatrzymajmy się przy lekach z apteki i samoleczeniu.

Dlaczego stało się normą i gdzie kończy się jego sens?

Sięgasz po preparaty bez recepty zwykle z bardzo logicznego powodu. Chcesz szybkiej ulgi, żeby zgaga i pieczenie nie były natrętne.

Problem jednak nie polega na tym, że leki z apteki są złe. Problem polega na tym, że łatwo zrobić z nich codzienny rytuał, który ucisza objaw, ale jednocześnie utrwala brak diagnozy i brak strategii. Jeżeli Twoje dolegliwości są rzadkie i przewidywalne, pojawiają się sporadycznie, zwykle po konkretnym błędzie, takim jak zbyt obfita kolacja, alkohol czy późny posiłek, doraźne preparaty zobojętniające lub środki z komponentą ochronną mogą mieć sens. Pod warunkiem, że nie stają się planem stałym i nie zastępują zmian, które ograniczają cofanie. Jeżeli objawy nawracają częściej niż okazjonalnie, jeżeli zgaga wraca tygodniami, a leki z apteki stają się stałym elementem dnia, to zwykle oznacza, że samoleczenie przestało być doraźne i weszło w tryb podtrzymujący. Uspokaja powierzchownie, ale nie porządkuje przyczyny. W tym miejscu najczęstszą pułapką jest przewlekłe stosowanie leków hamujących wydzielanie kwasu w modelu biorę, bo bez tego się nie da.

Bez ułożenia planu i bez odpowiedzi na pytanie, czy leczysz potwierdzony refluks, czy stan, który go imituje. Jeżeli łapiesz się na tym, że każdy dyskomfort w klatce piersiowej, każdy kwaśny posmak albo każde odbijanie automatycznie uruchamia potrzebę szybkiego leku, możesz niechcący karmić mechanizm. Objaw wywołuje natychmiastową reakcję, reakcja przynosi chwilową ulgę, a ulga zwiększa czujność na kolejny objaw. Jeżeli ten schemat trwa długo, do gry wchodzi nadwrażliwość i wzmożona percepcja, a wtedy leczenie wyłącznie kwasem bywa nieadekwatne. Część cierpienia może być napędzana przez układ nerwowy, sen i przewlekłe pobudzenie. Przechodzimy do meritum, czyli do diety i stylu życia. Nie dostaniesz tu listy zakazów. Dostaniesz priorytety, które zwykle dają największą poprawę, bo uderzają w mechanikę cofania, a nie tylko w moralną estetykę diety. Muszę być z Tobą uczciwa. Jeżeli masz nadwagę lub otyłość, szczególnie brzuszną, redukcja masy ciała bywa jedną z najbardziej znaczących interwencji. Zmniejsza ciśnienie w jamie brzusznej i ułatwia domykanie bariery antyrefluksowej. Jeżeli objawy nasilają się nocą, kluczowe jest, by nie jeść przed snem, a dodatkowo rozważyć uniesienie górnej części tułowia. Jeżeli natomiast objawy są głównie po jedzeniu, zwykle największą różnicę robi nie eliminacja jednego produktu, tylko objętość porcji, tempo jedzenia oraz ilość tłuszczu naraz. To one wydłużają zaleganie i zwiększają ryzyko cofania.

Jeżeli chcesz podejść do tematu racjonalnie, testuj nie zakaz, tylko dawkę i kontekst.

Oczywiście pierwszą pomoc znajdziesz tutaj: https://dietychorobowe.pl/produkt/dietalekkostrawna/
Jeżeli ktoś mówi, że stres robi refluks, możesz mieć ochotę się zbuntować, bo brzmi to jak zbycie Twoich objawów. Moje zdanie jest inne. Stres nie musi być pierwotną przyczyną cofania, natomiast może znacząco nasilać to, jak silne objawy odczuwasz. Pogarsza sen, rozregulowuje rytm jedzenia, zwiększa napięcie mięśniowe, zmienia wzorzec oddechowy i podkręca czujność na doznania trzewne. Jeżeli więc widzisz, że w okresach napięcia objawy rosną, to nie jest słabość, tylko przewidywalna reakcja osi jelito mózg.Kiedy apteka wystarcza, a kiedy potrzebujesz uporządkowania. Jeżeli dolegliwości są rzadkie, krótkie i przewidywalne, możesz doraźnie sięgnąć po leczenie objawowe, ale równolegle ustal, co je wyzwala, i usuń bodziec. Inaczej będziesz tylko gasić alarm, nie wyłączając źródła dymu. Jeżeli objawy są typowe, częste i wpływają na funkcjonowanie, sensowna jest uporządkowana strategia, zmiana stylu życia oraz zmiana kuchni zamiast improwizacji dzień po dniu, w której dawki preparatów zmieniają się w zależności od lęku, a nie logiki klinicznej. Jeżeli objawy są nietypowe albo leczenie nie działa, nie dokładaj kolejnych leków na próbę w nieskończoność. Doprowadź do sytuacji, w której ktoś potwierdzi lub wykluczy refluks i określi jego mechanizm. Dopiero wtedy można sensownie dobierać narzędzia dietetyczne, farmakologiczne i psychologiczne tak, aby pasowały do przyczyny, a nie do samej nazwy.

Podobne wpisy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *